"Moja miłość nikogo nie zawiedzie" (Dz. 29)
W dniach 10-11 października br. wyruszyliśmy w drogę, by wspólnie w grupie 60 osób pielgrzymować do ważnych dla nas miejsc: Kraków - Łagiewniki- Kalwaria Zebrzydowska - Wadowice. Każdy z nas, ten młodszy i ten starszy wyruszył ze swoją intencją, a także z wielkim pragnieniem w sercu, by spotkać się z Nim i Jego Matką. Nie tylko sam na sam, ale przede wszystkim w pielgrzymkowej wspólnocie.
Sobotni poranek rozpoczął się dla nas wcześnie, ale mimo ciemności za oknami autokaru, światło wprowadzał uśmiech każdej i każdego z nas. Droga do Krakowa upłynęła nam bardzo szybko. Nie zabrakło pozytywnej energii, wspólnej modlitwy i śpiewania - ks. Patryk przygotował dla nas specjalnie na tę okazję śpiewniki.
Kraków przywitał nas ciepłym, jesiennym słońcem, a nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od Bazyliki św. Michała Archanioła i św. Stanisława, tzw. kościoła na Skałce. Wg tradycji, jest to sanktuarium męczeństwa św. Stanisława, biskupa krakowskiego. O historii tego miejsca, związanej ze zmaganiem się dwóch światów - świeckiego tj. króla Bolesława Szczodrego i kościelnego - biskupa Stanisława, opowiadała nam nasza Pani przewodnik. Następnie udaliśmy się na Wzgórze Wawelskie i do Bazyliki Archikatedralnej św. Stanisława i św. Wacława (Katedry Wawelskiej). Perła architektury, która przez wieki była świadkiem koronacji królów i ich pochówków, a także istotnych wydarzeń w historii naszego kraju, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Z zaciekawieniem słuchaliśmy o historii tego miejsca, a także zwiedzaliśmy krypty, w których spoczywają nasi poeci i bohaterowie narodowi. Weszliśmy również na wieżę katedry, by dotknąć serce ważącego 12 ton Dzwonu Zygmunta. Podobno kto go dotknie spełni swoje marzenia - czy to prawda, sprawdzimy za jakiś czas. Entuzjastom architektury i renesansu na pewno utkwiło w pamięci dzieło włoskiego architekta Bartolomeo Berrecciego, czyli Kaplica Zygmuntowska i jej charakterystyczna złocona kopuła. Był również czas na spacer na Rynku Głównym, oraz wsłuchanie się w Hejnał mariacki.
Z Krakowa wyruszyliśmy do miejsca, na które osobiście bardzo czekałam. Łagiewniki i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Trzeba przyznać, że jest to miejsce wyjątkowe, nie tylko za sprawą cudownego obrazu Jezusa Miłosiernego, ale także samej św. Faustyny, która miała z Panem Jezusem wyjątkową relację, i która każdego z nas może wiele nauczyć. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że Pan Bóg potrafi posłużyć się tym co w naszych oczach może wydawać się słabe, proste i "niegodne". Jedna z sióstr Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, z wielkim przejęciem opowiadała nam o św. Faustynie, która przyjęła i głosiła orędzie miłosierdzia, nie tylko poprzez prośbę Pana Jezusa o obrazie, nie tylko zapisując to co mówił, ale także swoją osobistą i praktyczną postawą wobec bliźniego - miłosierdzie głoszone czynem, słowem i modlitwą. I ponad wszystko ufała: "Jestem zupełnie o wszystko spokojna, bo wiem, że rzeczą Oblubieńca jest myślec o mnie. Zapomniałam zupełnie o sobie. Ufnosć moja jest bez granic w Jego najmiłosierniejszym Sercu" (Dz.244). Św. Siostra Faustyna mobilizuje nas do zadania sobie pytania - czy ja potrafię bezgranicznie zaufać Panu? W kaplicy Jezusa Miłosiernego i grobu św. Faustyny wzięliśmy udział we Mszy Świętej koncelebrowanej przez Ks. Patryka. Był to czas by podziękować, przeprosić i prosić, by doświadczyć Jego miłości i miłosierdzia. "Ty zaś Faustyno, darze Boga dla naszej epoki, darze polskiej ziemi dla całego Kościoła, wyjednaj nam, abyśmy mogli pojąć głębię Bożego Miłosierdzia, pomóż nam, abyśmy osobiście go doświadczyli i świadczyli o nim braciom" (fragment modlitwy św. Jana Pawła II do św. Siostry Faustyny).
Drugi dzień naszej pielgrzymki to Kalwaria Zebrzydowska - jedno z najważniejszych sanktuariów pasyjno- maryjnych w Polsce i ulubionych miejsc modlitwy Karola Wojtyły i późniejszego Papieża Jana Pawła II. Po śniadaniu wyruszyliśmy na Dróżki Kalwaryjskie, które zaprojektowane zostały na wzór topografii Jerozolimy (z ratuszem Piłata czy potokiem Cedron). Był to dla nas czas zadumy i rozważania Męki Pana Jezusa. Na Mszę Świętą w intencji pielgrzymów i ich rodzin, udaliśmy się do Bazyliki Matki Bożej Anielskiej. Po Mszy Świętej pokłoniliśmy się Matce Najświętszej przed cudownym obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej.
Z Kalwarii udaliśmy się do Wadowic, do domu naszego ukochanego Papieża. W Muzeum - Domie Rodzinnym świętego Jana Pawła II, dowiedzieliśmy się o dzieciństwie Karola Wojtyły, jego rodzinie, dorastaniu i twórczości. Multimedialna wystawa zrobiła wrażenie zarówno na młodszych, jak i starszych, a selfie z awatarem naszego Papieża cieszyły się wśród nas dużą popularnością. Warto przypomnieć do czego zachęcał nas Papież. Pośród wielu pięknych i mądrych zdań, a także wierszy naszego Papieża, jakie mogliśmy przeczytać na ścianach czy w gablotach muzeum, utkwił mi bardzo w pamięci fragment z Pisma Świętego z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, który był również bliski Papieżowi i z pewnością jego wartość unosi się ponad czasem: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj". Po zwiedzeniu muzeum udaliśmy się do Bazyliki Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, miejsca "gdzie wszystko się zaczęło". Wspólnie z ks. Patrykiem przy chrzcielnicy, w której ochrzczony został Karol Wojtyła, przypomnieliśmy sobie o znaczeniu Chrztu Świętego każdego z nas i podziękowaliśmy Bogu za dar ludzi - naszych rodziców, dziadków i rodziców chrzestnych, którzy przyczynili się do przyjęcia przez nas tego sakramentu i wychowania nas w wierze. Odmówiliśmy wspólnie Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Pobyt w Wadowicach zakończyliśmy kremówkami papieskimi. A droga powrotna do Bliznego to wspólna modlitwa - podziękowanie Panu za ten czas, śpiew i radość.
Wspólne pielgrzymowanie jest jak pogłębiarka - umożliwia zanurzyć się w tym co najważniejsze, pogłębić naszą relację z Panem Bogiem, z bliźnim, pozwala oderwać się od codzienności. Pielgrzymując skupiasz swój wzrok na Nim - obecnym w tabernakulach pięknych kościołów, ale także w drugim człowieku - nie zawsze idealnym, często zranionym czy zagubionym, ale cały czas Jego umiłowanym dziecku. Nasza pielgrzymka to również dowód na to, że to doskonałe miejsce dla każdego i wiek czy sprawność nie mają najmniejszego znaczenia. Nasi najmłodsi pielgrzymi mieli 6 lat, a najstarsi- 60 +. We wspólnocie wszystko jest możliwe!
Dziękuję wszystkim współpielgrzymom za ten wartościowy czas i Księdzu Patrykowi (w imieniu wszystkich uczestników pielgrzymki) - za jej zorganizowanie, modlitwę i wiedzę teologiczną, którą się z nami ksiądz dzielił, a także energię i uśmiech.
Na koniec zostawię nas ze zdaniem, które na pewno każdy z nas zna, być może trudniej jest nam je przyjąć prawdziwie do serca: "Czas ucieka, wieczność czeka". On Cię kocha i czeka na Ciebie, wciąż...a Ty na co czekasz? Do zobaczenia na kolejnym pielgrzymkowym szlaku!