Wtorek XXV tygodnia Okresu Zwykłego

Ewangelia wg św. Łukasza 8,19-21.

Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: «Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą». Lecz On im odpowiedział: «Mo...

  • 17 hours ago

    Droga pojednania wymaga cierpliwości i zaufania. Nie można osiągnąć #pokoju, jeśli się go nie spodziewamy.

To audycja, w której znany wieloletni katecheta, redaktor naczelny magazynu „Tak Rodzinie”, wykładowca teologii pastoralnej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie oraz autor kazań i opowiadań dla dzieci – ks. Janusz Stańczuk, w dialogu z Pawłem Kęską, rozważa teksty czytań liturgicznych na niedziele.

Gdy śmierć

(nie) jest właściwą

odpowiedzią

„Czymś niezwykle rzadkim wśród chorych otoczonych właściwą opieką i doznających miłości jest wyrażanie przez nich prośby o śmierć” – podkreślają lekarze, którzy zajmują się pacjentami doświadczającymi uporczywego bólu.
Cierpienie i umieranie to niezwykle delikatna materia i tak należy o nich rozmawiać. Niemniej istnieją wyraźne kryteria etyczne, które pozwalają stwierdzić, czy dane działanie jest podyktowane miłością czy nie; pomocne czy szkodliwe; mające na celu dobro chorych czy też… wyeliminowanie ich ze społeczeństwa.
Uporczywa terapia, pacjenci w śpiączce, wspomagane samobójstwo, eutanazja… Czym w istocie są?
Dziś w „Kąciku bioetycznym: dla wierzących i ateistów” najważniejsze pytania wokół tych pojęć.

Czym jest uporczywa terapia?

Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy eutanazją a zaprzestaniem nieproporcjonalnego leczenia (tzw. „uporczywej terapii”).
Uporczywa terapia polega na nieuzasadnionym kontynuowaniu wyczerpującego leczenia, które nie przynosi spodziewanych korzyści, lecz jedynie powiększa cierpienia pacjenta, który znajduje się już zwykle w stanie agonalnym. Jest to terapia daremna pod względem medycznym i zazwyczaj kosztowna.
Lekarz winien unikać stosowania wszelkiej nieuzasadnionej terapii, tzn. takiego działania, które jest nieefektywne lub prowadzi jedynie do sztucznego przedłużania życia pacjenta.
Z drugiej strony lekarzowi nie wolno zaprzestać opieki, której celem jest zaspokojenie podstawowych potrzeb chorego (takich jak higiena osobista, karmienie i nawadnianie, uśmierzanie bólu czy podtrzymywanie zdolności komunikowania się z otoczeniem).
EKSPERCI KOŚCIELNI: ZANIECHANIE UPORCZYWEJ TERAPII NIE JEST EUTANAZJĄ. „Daremne leczenie nierzadko przedłuża lub potęguje cierpienia pacjenta i narusza jego godność przez uprzedmiotowienie: tak ze strony lekarza, jak i rodziny” – napisali członkowie zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski w dokumencie opublikowanym w 2018 r. Wśród argumentów przeciwko wydłużaniu terapii daremnej wymieniają fakt, iż niesie to za sobą „ryzyko kształtowania w rodzinie pacjenta postawy roszczeniowej wobec lekarza, służby zdrowia czy samego Boga. Utrudnia także ukazywanie w pełni ludzkiego i chrześcijańskiego zrozumienia przemijalności życia oraz nieuchronności śmierci. Daremne leczenie prowadzi również do rozterek moralnych i cierpień lekarzy.” – stwierdzili kościelni eksperci. Całe stanowisko można przeczytać tu: https://episkopat.pl/zespol-ekspertow-kep-ds-bioetycznych-zaprzestanie-terapii-daremnej-nie-moze-byc-utozsamiane-z-eutanazja/

Czy prawny zakaz eutanazji jest wystarczający?

Nie, ponieważ obecnie mamy też do czynienia z rozwiązaniem, które w istocie jest tym samym, co eutanazja. To tzw. „wspomagane samobójstwo”, czyli sytuacja, gdy lekarz dostarcza pacjentowi środki farmakologiczne, które umożliwiają mu samodzielne zakończenie życia.
W niektórych krajach “wspomagane samobójstwo” staje się ono aktualnie coraz bardziej powszechnym i akceptowanym sposobem eliminowania osób chorych i starszych ze społeczeństwa.
W państwach, w których „wspomagane samobójstwo” zostało zalegalizowane, starsze osoby mogą się obawiać, że będą nakłaniane do odebrania sobie życia wbrew własnej woli, np. w trakcie pobytu w szpitalu.

Czy istnieje jakościowa różnica pomiędzy eutanazją czynną a bierną?

Nie. Co prawda eutanazja czynna (gdy śmierć jest spowodowana określonym działaniem, np. podaniem zabójczej dawki leków) i bierna (gdy śmierć następuje na skutek zaniechania terapii podtrzymującej życie, która jednak nie jest terapią uporczywą) nie są tym samym pod względem formalnym, lecz w rzeczywistości nie ma powodu, by je rozróżniać; zaciemnia to jedynie podstawowe dla tej debaty pojęcia. Nie ma znaczenia, czy eutanazji dokonuje się przy pomocy jakiegoś działania czy też wskutek zaniechania terapii proporcjonalnej – celem jest zawsze przyśpieszenie śmierci pacjenta.
JAKIE SĄ GRANICE LIBERALIZACJI PRZEPISÓW O EUTANAZJI? W kwietniu 2020 roku Sąd Najwyższy Holandii, kraju o mentalności eutanazyjnej, wydał werdykt legalizujący eutanazję osób z demencją. „Może być ona przeprowadzona także w sytuacji, gdy pacjent nie jest w stanie wyrazić swojej woli” – uznał trybunał. Czy decyzję o śmierci może podjąć dziecko? W Belgii od 2014 roku dopuszcza się zabiegi eutanazji na osobach niepełnoletnich. Przeprowadzono ją już na trójce dzieci – w wieku 7, 9 i 11 lat. To ostatnie cierpiało na mukowiscydozę, czyli chorobę, którą w dzisiejszych czasach pozwala dożyć wieku 30 lat lub więcej.

Jaką wartość posiada życie ludzkie podtrzymywane przez „maszynę”?

Podłączenie pacjenta do respiratora może usunąć bezpośrednią przyczynę zagrożenia jego życia. Może je również ocalić dzięki podtrzymaniu jednej z życiowych funkcji organizmu, która w jakiś sposób została (najczęściej tymczasowo) uszkodzona. W takim przypadku respirator okazuje się narzędziem ratującym ludzkie życie. Z drugiej strony, kiedy podłączenie respiratora nie ma już żadnego uzasadnienia medycznego lub jego celem jest jedynie sztuczne przedłużanie życia konającego pacjenta, powinno się zrezygnować z takiego uporczywego działania, gdyż nie służy już ono jego dobru.
Lekarz nie ma obowiązku podłączania respiratora w stanie agonalnym pacjenta (np. w krańcowym stadium choroby nowotworowej).

Jaką wartość ma życie człowieka pozbawionego świadomości?

Pacjent w stanie wegetatywnym (popularnie nazywanym „śpiączką”) jest osobą żywą, której przysługuje pełne prawo do życia i zapewnienie podstawowej opieki medycznej.

A co z cierpieniem duchowym?

Bólowi fizycznemu rzeczywiście bardzo często towarzyszy cierpienie duchowe, które może doprowadzić chorego do myśli samobójczych i prośby o eutanazję. To cierpienie można jednak złagodzić dzięki rozmowom z najbliższymi, ze specjalistami, z osobą duchowną, a także dzięki prawidłowemu leczeniu farmakologicznemu.
Przyczyną cierpień moralnych często jest nie tyle ból fizyczny, ile raczej samotność umierającego człowieka, poczucie odrzucenia, bycia ciężarem lub kimś niepotrzebnym dla najbliższych.
Stąd tak istotne jest wsparcie psychologiczne i duchowe w leczeniu paliatywnym. Kluczową rolę odgrywają tu członkowie rodziny i wolontariusze w hospicjach.

Umierać z godnością

Każdy z nas, jako jednostka niepowtarzalna, która nie może zostać zastąpiona przez nikogo innego, posiada niezbywalną godność osobową. Godność tę posiadają wszyscy ludzie bez względu na wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność czy też stopień nieświadomości; nigdy nie mogą zostać jej pozbawieni z jakiegokolwiek powodu, ponieważ stanowi ona istotę człowieczeństwa. „Umieranie z godnością” wymaga zatem przede wszystkim traktowania osoby u schyłku jej życia z szacunkiem oraz niesprowadzania jej nigdy do roli przedmiotu poprzez praktykę eutanazji.
KANADA NIE BĘDZIE JUŻ DOFINANSOWYWAĆ HOSPICJÓW, KTÓRE ODMAWIAJĄ WYKONYWANIA EUTANAZJI: W praktyce oznacza to ich likwidację. „To głównie kwestia pieniędzy. Tańsza jest eutanazja niż promowanie i rozwijanie opieki paliatywnej” – powiedziała dyrektor jednej z placówek, które odmawiają usmiercania pacjentów. „Zamiast rozwijać kulturę opieki pędzimy w kierunku śmierci na żądanie” – ostrzegli kanadyjscy biskupi.
Wypieranie myśli o śmierci
Dziś większość ludzi wolałaby umrzeć pozbawiona świadomości tego, że umiera. Jest to wyraz upowszechnionego zjawiska unikania rozmów na temat śmierci, a także nieumiejętności stawienia jej czoła. Stanowi to również objaw głębokiego społecznego lęku przed śmiercią, która często nie jest traktowana jako naturalny kres życia, lecz jako coś całkowicie niesprawiedliwego i godzącego w nas samych. Tymczasem akceptacja śmierci mogłaby sprawić, że więcej osób miałoby szansę umrzeć we własnym domu, w otoczeniu rodziny, przyjaciół i sąsiadów, doświadczając miłości najbliższych.
TRYWIALIZOWANA LUB DEMONIZOWANA: Współczesna pop kultura pokazuje śmierć albo w sposób bazarowy, operetkowy, albo napawający lękiem. Na zdjęciu Dzień Zmarłych w Meksyku.
ks. Paweł Paliga, na podstawie książki „Przewodnik: bioetyka dla młodych”
fot. jedenznas.pl

A już za tydzień:

O przeszczepianiu narządów. Kiedy jest to uzasadnione moralnie?
Do zobaczenia za tydzień.